piątek, 29 sierpnia 2008

Suflet naleśnikowy

U mnie w rodzinie wszyscy są fanami naleśników, więc jemy je w najróżniejszych postaciach, na słodko, na ostro, z serem, ze szpinakiem, po meksykańsku. Ale w gruncie rzeczy to ciągle ta sama postać naleśnika, albo zrolowany, albo złożony w kopertkę lub jak na krokieta. Więc postanowiłam zrobić w końcu coś innego ale z tymi samymi składnikami, czyli naleśnikami. Gdzieś wpadł mi w ręce pomysł na suflet, dostosowałam go do swoich upodobać et voila!


Składniki:

na naleśniki:
0,5 kg mąki szymanowskiej
0,5 l mleka
2 jajka
odrobina soli
1/2 szklanki wody gazowanej
3-4 łyżki oleju

farsz:
0,5 kg tłustego twarogu
2 serki homogenizowane waniliowe (200 ml)
0,5 szklanki drobnego cukru
300 g rodzynek

masa sufletowa:
3 jajka
150 g śmietany 18%
łyżeczka cukru

2 łyżki masła do formy

-----
forma żaroodporna 34 x 24 x 7 cm
mikser bądź trzepaczka
-----

Rodzynki wrzucamy do miseczki i zalewamy gorącą wodą. Kiedy się namoczą będą bardziej miękkie i smaczniejsze.

Do miski dodajemy mleko i jajka, mieszamy. Nie przerywając dodajemy po trochu mąki. Dodajemy wodę gazową a następnie olej, miksujemy aż masa będzie gładka i będzie miała konsystencję śmietany. Z tak przygotowanego ciasta smażymy skórki naleśnikowe. Ja dodaję olej od razu do ciasta, żeby później nie musieć wlewać go na patelnie teflonową, dzięki temu skórki nie ociekają tłuszczem, są cieniutkie i pyszne.

Łączymy twaróg, serki homogenizowane i cukier, aż uzyskamy gładką masę. Dodajemy osuszone rodzynki i mieszamy.

Smarujemy naczynie żaroodporne masłem.

Odkładamy 2-3 skórki i układamy je na spód naczynia. Resztę skórek smarujemy nadzieniem, zwijamy w rulony i kroimy na 3-4 równe części (w zależności od wysokości naczynia) i ukłądamy pionowo w naczyniu, aż do całkowitego zapełnienia.

Z białek ubijamy sztywną pianę, powoli dodawaj cukier ubijając. Mieszamy śmietanę z żółtkami , dodajemy do nich pianę i delikatnie mieszamy. Tak przygotowaną masę wylewamy na wierzch naczynia.

Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 200ºC przez ok. 35 min aż ładnie zbrązowieje.

Smacznego!

1 komentarz:

Szkrabeka pisze...

O jak miło odkryć nowego bloga kulinarnego ;)
Twój suflet wygląda wspaniale, napewno to wspaniałe danie!
Pozdrawiam serdecznie :-)